Jaki telefon dla dziecka? Przegląd dostępnych na rynku modeli.

czw, maj 13, 2010

artykuł

Jaki telefon dla dziecka? Przegląd dostępnych na rynku modeli.

Od dłuższego czasu jestem świadkiem tego,  jak mój siostrzeniec i bratanica (oboje mają 9 lat) proszą rodziców o własne telefony (przy okazji obiecując wszystko to czego teraz nie można od nich wyegzekwować, skurczybyki!). Naturalnie nachodzi mnie refleksja typu “no, ciekawe czy sam bym się ugiął i własnemu berbeciowi w końcu komórkę kupił”. Wydaje mi się, że dopóki dziecko nie wejdzie w wiek “naście lat” raczej nie dałbym się namówić, ale z drugiej strony – przecież dzisiaj telefon to jedno z głównych narzędzi socjalizacji ( nie ważne czy socjalizacji w dobrą czy w złą stronę). Może jednak jestem w tej w kwestii zbyt konserwatywny – może telefony nie powinny być domeną dorosłych? Żeby sobie to wyjaśnić postanowiłem przeszukać rynek w poszukiwaniu idealnego telefonu dla dziecka!

  • Pierwszy model na który się natknąłem to Fonek. Aparat faktycznie wygląda jak zabawka dla dziecka, ale na pewno nią nie jest, chociaż pełnowartościowym telefonem na pewno też nie. To znaczy, można z niego dzwonić i wysyłać SMS-y, ale pod warunkiem, że aparat działa w trybie RODZIC. Opcja ta pozwala tacie lub mamie odpowiednio skonfigurować komórkę, a odpowiednio skonfigurowany Fonek pozwala na pełną rodzicielską kontrolę nad poczynaniami pociechy. W trybie DZIECKO nasza latorośl będzie mogła zadzwonić lub wysłać SMSa (o ile już umie pisać) tylko do numerów znajdujących się w książce telefonicznej, a wcześniej przez rodziców ustalonych. Mało tego – przychodzące połączenie telefoniczne od nieznanych numerów automatycznie zostają odrzucane! Oprócz tego, telefon ma funkcję prostego wybierania i co bardzo fajne, przycisk SOS dzięki któremu dziecko połączy się z numerem zapisanym pod przyciskiem 1 w prostym wybieraniu (czyli domyślnie z mamą lub tatą). Jednak to nie wszystko – bo telefon pozwoli zatroskanemu rodzicowi wyszpiegować swoje dziecko dosłownie wszędzie :). Każdy administrator (czyli rodzic) może zadzwonić do pociechy i podsłuchać co akurat dziecko robi, a co najciekawsze młodzieniaszek nie będzie wcale wiedziała o tym, że jakieś połączenie ma miejsce! Bardzo fajną opcją dla nadopiekuńczych tatusiów i mamuś jest opcja Dotarłem, dzięki której dowiemy się czy dziecko jest już w domu po powrocie ze szkoły! Powiadomienie zostanie wysłane wiadomością tekstową. Telefon wygląda solidnie i jest dostosowany wielkością do małych dziecięcych dłoni. Fonek nie obsługuje takich bajerów jak Bluetooth czy GPRS, ale w tym wypadku to raczej niepotrzebny nadbagaż niż obowiązek. Muszę przyznać, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczony tak profesjonalnym narzędziem pomagającym w opiece. Cena jest chyba adekwatna do wartości telefonu i wynosi 200-300 złotych.

  • Kolejnym telefonem na który trafiłem podczas poszukiwań jest Samsung Tobi. Tutaj mamy już prawdziwy wypas, bo to prawie “dorosły” telefon. Ma aparat fotograficzny, odtwarzacz MP3, radio, bluetooth a dodatkowo obsługuje karty microSD. Co sprawia, że aparat jest przeznaczony raczej dla dzieci i młodszych nastolatków niż dla dorosłych? Chociażby to, że większość funkcji telefonu można zablokować (ale tutaj niespodzianka – dostępu do transmisji danych nie da się kontrolować!) a telefon posiada funkcję SOS, oraz – co naprawdę mnie rozbawiło – funkcję “kamuflującą” dzięki której można symulować, że dziecko odbiera telefon od ojca na wypadek, gdyby ktoś je nam niepokoił! Totalna kosa, w życiu bym na to nie wpadł :))). Aparat posiada też funkcję nagrywania rozmów i ma łącze USB. Rozsuwana obudowa nie jest chyba najlepszym pomysłem jeśli chodzi o wytrzymałość telefonu, ale nadaje mu “dorosły” wygląd co dla niejednego nastolatka może okazać się dużym plusem. Samsunga Tobi można kupić za 500 złotych i moim zdaniem to trochę za dużo, bo za znacznie mniejszą kwotę można kupić aparat o podobnej funkcjonalności bez etykietki “telefonu dla dziecka”.

  • Nokia też nie daje sobie w kaszę dmuchać i także wypuściła na rynek telefon przeznaczony między innymi dla nieco młodszych użytkowników. Model 2630 (w podobnym stylu jest mnóstwo fińskich modeli) ma być czymś w rodzaju pierwszej komórki, dlatego jest maksymalnie prosty w obsłudze, a dodatkowo odznacza się wytrzymałą baterią i bardzo solidną obudową.  To jeden z tych modeli, który śmiało możemy oddać małemu urwisowi który namiętnie babra się w kałużach przed blokiem, wchodzi na drzewa i gra godzinami w piłkę – telefon nie powinien szybko się poddać wstrząsom, a nawet gdyby to i tak nie będzie go żal bo nie jest drogi :). Nokia 2630 obsługuje wprawdzie MP3, ale 11 MB pamięci i brak obsługi kart microSD dyskwalifikuje ją jako telefon do słuchania muzyki. Bardzo dobrze, żeby sobie młodzi Polacy słuchu nie psuli! ;-). Aparat fotograficzny jaki znajduje się na pokładzie według dzisiejszych standardów nie jest aparatem fotograficznym nawet w dużym cudzysłowie – 0,3 Mpix nikogo dziś nie zadowoli. Cena natomiast będzie znośna dla osób, które nie zamierzają wydawać fortuny na pierwszy telefon dla swojego dorastającego szczypiora – 250 złotych to średnia kwota jaką należy za tę komórkę zapłacić.

Jeśli chodzi o polski rynek, więcej telefonów typowo dziecięcych nie znalazłem. Całkiem możliwe, że w sieci można znaleźć pojedyncze modele czy przerzuty z Chin, ale ich producenci raczej nie należą do potentatów. To oczywiście nie wzbudza zaufania, a to jest niezbędne jeśli dajemy dziecku pierwszy telefon. Przy okazji warto odwiedzić stronę Moja Pierwsza Komórka, gdzie można znaleźć sporo ciekawych informacji na temat dzieci i ich kontaktów z telefonami komórkowymi. Cieszy mnie to, że wiele miejsca poświęca się tam kulturze korzystania z telefonów komórkowych, bo sądząc o tym co widać na ulicach i w komunikacji miejskiej nie wszyscy małolaci wiedzą co to takiego ta cała kultura.

Foto:adlie

Jeżeli uważasz te informacje za ciekawe to kliknij na poniższy przycisk i wykop ten artykuł

, , , , , , , , , , , ,



5 Komentarze do tego artykułu

  1. laleczka Mówi:

    :l

  2. Bartek Mówi:

    Dlaczego ty tak nie na widzisz dzieci ?

    Albo ten telefon nadający się też dla nastolatków, pf chyba se jaja robisz ani na facebooka wejść, ani filmu nie obejrzeć, ja w średniowieczu ;]

    Sam se kp takie gówno !

    A co do tego pierwszego, spoko ale dla dzieci – 4-8 lat i te 8 to wielki MAX

  3. Jadzia Mówi:

    Telefon dla dziecka to przydatna sprawa także dla rodziców. W następnym roku drugie moje dziecko będzie szło do szkoły i bez telefonu go nie puszczę.

  4. Paweł Mówi:

    raczej rozsówane albo z klapka telefony to dopiero od 8,9 lat najlepiej

  5. ola Mówi:

    Dla nastolatka?! Jaja sobie robisz. Mam 12 lat i w wieku 7 dostałam iphona. Dzisiaj korzystam z motoroli. Takie za przeproszeniem “gówno” to możesz sobie samemu kupić. Może z 60 lat temu kogoś by to zadowoliło ale… no błagam! 21 wiek i telefon bez androida? Zero możliwości konfiguracji, personalizacji czy chociażby wgrania nowego systemu (obecnie android 5.0.2 lillipop, korzystam z niego, jest fajny, ale niestabilny). Pan chyba zatrzymał się z technologią w średniowieczu. Teraz przeciętny 6 latek zrobi na tym telefonie więcej niż pan przez całe życie.

Napisz komentarz