Dziś rzucę okiem na kolejny (który to już?) telefon ochrzczony przez marketingowców mianem iPhone Killera. Tym razem to Motorola Droid. Amerykański producent stara się nas przekonać za pomocą wyświechtanych sloganów i znanych nam od dawna argumentów, że iPhone jest dla ciuli, a Motorola dla zwycięzców. Przyjrzyjmy się więc tej maszynce, zobaczmy co takiego w sobie ma!
Zacznijmy może od moim zdaniem najważniejszego, czyli do systemu operacyjnego. Droid działa z zainstalowanym Androidem w wersji 2.0 czyli Eklerkiem jak ludzie z Google chcą żebyśmy go nazywali. Dalej jest też bardzo dobrze:
- Wyświetlacz dotykowy 3,7 cala i maksymalna rozdzielczość 854 x 480. Nieźle i dużo lepiej niż iPhone!
- Wsparcie dla HTML5, a także dla obsługi Flash, a w przyszłości dla Flash 10 – oczywiście jak tylko pojawi się na rynku. Szacun.
- Aparat fotograficzny 5 Mpix z podwójną lampą błyskową (LED). Nagrywanie wideo w rozdzielczości 720 x 480, 24 klatek na sekundę.
- 16 GB pamięci wewnętrznej. Wejście na kartę MicroSD. Czyli standardzik.
- Słuchawkowe wejście na jack 3,5.
- WiFi, Bluetooth, oraz GPS.
- Wersja Beta nawigatora Google Maps Navigation. To jest coś!
Czyli reasumując: Droid wypada bardzo dobrze, nawet przy iPhone i myślę, że ma spore szansę namieszać na rynku. Jednak powtarzany przydomek iPhone Killer jest trochę na wyrost. Ja zresztą wciąż będę lansował moją tezę, wg. której nawet nieco gorszy technicznie telefon z Apple ma na rynku większe szanse niż najlepsze cudo od innego producenta. Chodzi o markę, dyskretny urok snobizmu no i to jabłuszko… Zresztą, tutaj macie krótką odpowiedź na kampanię Motoroli:
Źródło, foto: Intomobile


Napisz komentarz