Czytam sobie właśnie na TechCrunch zachwyty autora wpisu nad aplikacją iMobile Care i jestem trochę przerażony :) Program sam w sobie bardzo ciekawy, a co najważniejsze może okazać się momentami pomocny. Jednak jestem raczej daleki do stanu zachwytu jaki towarzyszy redaktorowi zza Oceanu. Jeśli chcecie się dowiedzieć czy iMobile Care pomoże Wam uratować czyjeś życie, zapraszam do wpisu.
W telegraficznym skrócie: iMobile Care to program stworzony z myślą o momentach, kiedy jest Ci (albo komuś z Twojego otoczenia) potrzebna natychmiastowa pomoc medyczna. Zawiera między innymi porady dotyczącego tego jak postępować w wielu groźnych sytuacjach takich jak poparzenia, zatrucia czy złamania kończyn.
Równie ważną funkcją aplikacji jest możliwość wpisania do niej swoich danych dotyczących swojego stanu zdrowia, na przykład grupy krwi, uczuleń czy np. cukrzycy. Po zainstalowaniu programu, ustawiamy także państwo w którym aktualnie przebywamy, dzięki czemu na widoku będziemy mieli numer alarmowy do służb medycznych z danego kraju. BTW: ciekawe czy autorzy znają numer do takich służb w Polsce, skoro nawet my sami nie wiemy czy numer 112 już działa?
Ogólnie: program całkiem fajny, z praktycznością już trochę gorzej. Słowo daje, wyobraźcie sobie coś takiego: idziecie sobie ulicą, a tu nagle TARACH! Wypadek samochodowy, krew, flaki i ogólna pogańska zagłada. Co robicie? Autor wpisu na TechCrunch sugeruje, że na pewno zajrzymy do iMobile Care żeby poszukać informacji na temat składania porozrywanych kończyn :-) Mój amerykański kolega zachwala także zintegrowaną obsługę aparatu fotograficznego, dzięki której możemy zrobić zdjęcie lub film z wypadku, żeby … no właśnie, żeby co? Wysłać na 112? :-))) W fantastyczny humor wprawił mnie także screen który widzicie poniżej:
Czyli: mam atak serca, więc zamiast dzwonić po pomoc uruchamiam aplikację (wpisując przy tym login i hasło), żeby wyświetlić alarm? ROTFL! Szczerze powiedziawszy to myślenie, że ten program może uratować życie lub zdrowie jest chyba dosyć naiwne. Oczywiście, może nam dostarczyć istotnych informacji nt. zatrucia lub ukąszenia, ale bez przesady. Proponuję wszystkim tym, którzy zamierzają kupić sobie tą aplikację mobilną (iTunes – 2,99$) żeby zapisali się zamiast tego na kurs pierwszej pomocy. To naprawdę inwestycja, która może uratować życie. Innym uzasadnionym przypadkiem użycia programu jest nieuleczalna hipochondria – kup program i nie męcz swoimi urojonymi dolegliwościami innych :)
Foto: miqueias


0 Komentarze do tego artykułu
1 Trackbacki dla tego artykułu
Październik 13th, 2009 at 2:42 pm
[...] pisałem o aplikacji iMobile Care i stwierdziłem (nie wycofuje się z tego), że jest to aplikacja o użyteczności dużo mniejszej [...]
Napisz komentarz